Nieprzypisane

Makoszowy zrównane z ziemią – ponad 110 lat wydobycia i miliony ton węgla pod stopami

Makoszowy zrównane z ziemią – ponad 110 lat wydobycia i miliony ton węgla pod stopami

Na zdjęciach z drona widać już tylko gruzy. Hałdy złomu, powywracane belki, rdzewiejące maszyny, spiętrzone resztki konstrukcji, które jeszcze niedawno były sercem jednej z największych kopalń Górnego Śląska. KWK Makoszowy w Zabrzu – ponad 110 lat historii, dziesiątki tysięcy górników, ponad 5 milionów ton węgla wydobytych w rekordowym roku – dziś jest już tylko wspomnieniem.

I pytaniem, które nie daje spokoju: czy musiało tak być?

Kopalnia, która miała rację bytu

Makoszowy nie były zwykłą kopalnią. Pierwsze prace rozpoznawcze sięgają 1890 roku, fedrunek ruszył w 1906 roku i przez ponad 110 lat kopalnia karmiła Zabrze i całą okolicę – pracą, węglem, poczuciem stabilności. W szczytowym roku 1988 zatrudniały 10 tysięcy ludzi i wydobyły ponad 5 milionów ton surowca. Co ważne, były jedną z nielicznych – być może jedyną – kopalnią niemetanową na Śląsku, co czyniło je wyjątkowo bezpiecznym zakładem pracy.

Pod ziemią pozostały ogromne zasoby węgla o wyjątkowo wysokiej czystości. Pokłady na głębokościach 660 i 850 metrów, obszar górniczy ponad 28 km² – surowiec, który mógłby służyć Polsce przez kolejne dekady.

ℹ️ Eksperci oceniali, że przy właściwym zarządzaniu kopalnia Makoszowy mogła rentownie działać jeszcze przez 30–40 lat. W 2017 roku, tuż po podjęciu decyzji o likwidacji, koniunktura na węgiel gwałtownie wzrosła – zyski byłyby co najmniej dwukrotnie wyższe niż zakładał plan naprawczy.

Jak doszło do likwidacji?

Początek końca nastąpił w 2015 roku, gdy kopalnia – wówczas jeszcze połączona z Sośnicą – trafiła do Spółki Restrukturyzacji Kopalń za rządów Ewy Kopacz. Wtedy też, w sierpniu 2015 roku, na teren kopalni przyjechała kandydatka na premiera Beata Szydło, obiecując górnikom wsparcie i przyszłość zakładu.

Rok później, 30 grudnia 2016 roku, Ministerstwo Energii rządu PiS podjęło decyzję o zakończeniu wydobycia i postawieniu kopalni w stan likwidacji. Związkowcy mieli gotowy plan naprawczy przewidujący rentowność. Był zainteresowany inwestor prywatny. Nic z tego nie skorzystano – rząd postawił warunek nie do spełnienia: inwestor miał z góry zwrócić ponad 200 milionów złotych pomocy publicznej przyznanej zakładowi.

„Kopalnię zlikwidował rząd PiS. Postawiono ją w stan likwidacji pomimo przygotowanego planu naprawczego, który przewidywał zyski. Byliśmy całkowicie osamotnieni w naszej walce i brutalnie skazani na niebyt.”
— Jerzy Hubka, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników przy KWK Makoszowy

KO nie protestowało. Związki zawodowe walczyły, ale pozostały osamotnione. 31 grudnia 2022 roku formalnie zakończono likwidację. Ostatnia Barbórka odbyła się 10 grudnia 2022 roku. 1 stycznia 2023 roku kopalnia przestała istnieć.

Co zostało pod ziemią – i dlaczego to boli

Dziś, gdy Europa gorączkowo szuka pewnych źródeł energii, gdy ceny surowców szybują, gdy Polska importuje węgiel zza granicy – pod Zabrzem wciąż leżą pokłady czystego, wysokiej jakości węgla kamiennego, do których nikt już nie sięgnie. Infrastruktura zniszczona, szyby zasypane, budynki zburzone.

Kopalnia Makoszowy była jedną z najczystszych i najbezpieczniejszych kopalń w Polsce.
Miała plan naprawczy.
Miała zainteresowanego inwestora.
Miała węgiel na dziesiątki lat.

Nie miała woli politycznej, która pozwoliłaby jej przetrwać.

Górnicy, którym Polska obiecała – i nie dotrzymała słowa

Dla tysięcy rodzin z Zabrza i okolic zamknięcie kopalni oznaczało koniec świata, który znały od pokoleń. Likwidacja przebiegła bez rzetelnych konsultacji społecznych, bez kompleksowego programu osłonowego. Przemysł ciężki w Zabrzu skończył się razem z Makoszowami.

Dziś z lotu ptaka widać tylko gruzy. Ale za tymi gruzami stoją konkretni ludzie, konkretne rodziny, konkretne marzenia przekreślone urzędniczym podpisem. I konkretne bogactwo narodowe, które Polska zdecydowała się zakopać – dosłownie i w przenośni.


Źródło zdjęć: tarnogorski.info / @TGtarnogorski (X.com)