Nieprzypisane

Poradnik absurdu za 22 miliony. O bezpieczeństwie, które istnieje tylko na papierze

Poradnik absurdu za 22 miliony. O bezpieczeństwie, które istnieje tylko na papierze

Rządowy „Poradnik bezpieczeństwa” pochłonął ponad 22 mln złotych. W zamian podatnicy otrzymali niespełna 40 stron ogólników, banałów i treści opartych głównie na straszeniu, a nie na realnym przygotowaniu obywateli na sytuacje kryzysowe. Trudno oprzeć się wrażeniu, że znaczna część tego materiału mogłaby powstać w kilka dni, bez angażowania milionowych środków publicznych.

Szczególnie rażąca jest niespójność przekazu. Ci sami politycy, którzy forsują unijny podatek ETS2 i konsekwentnie dążą do wymuszenia na Polakach wymiany sprawdzonych, tanich i stabilnych źródeł ogrzewania na drogie w utrzymaniu oraz często niewydolne w polskich warunkach pompy ciepła, w swoim poradniku nagle sugerują korzystanie z „alternatywnych źródeł ogrzewania, które nie działają na prąd”.

To nie tylko logiczna sprzeczność, ale też dowód oderwania od realiów. Z jednej strony systemowo ogranicza się obywatelom dostęp do niezależnych źródeł energii, z drugiej — w materiałach „bezpieczeństwa” przyznaje się nie wprost, że w sytuacjach kryzysowych prąd może po prostu zniknąć. Efekt końcowy? Drogi dokument, który zamiast zwiększać poczucie bezpieczeństwa, obnaża chaos decyzyjny i brak spójnej strategii państwa.